RSS
poniedziałek, 07 września 2015

Dzisiaj był wielki dzień. Tatuś zabrał mnie na wycieczkę prawdziwą, parową ciuchcią! To znaczy, że lokomotywa ciągnęła wagoniki, w wagonikach siedziałem ja i wspaniale się bawiłem.

Żeby nie było: mogłem wejść do ciuchci i nawet wujek - maszynista mnie do siebie wołał, ale parowa lokomotywa to taki straszny potwór (groźniejszy nawet od dinozaura, co robi "mniam!"), że troszkę się bałem i nie skorzystałem z zaproszenia, wolałem wsiąść do wagonu.

Jakby ktoś chciał na taką wycieczkę pojechać - z tego, co wiem, wybiera się na nią mój przyjaciel Nikuś - to trzeba kliknąć tutaj: Małopolskie Szlaki Turystyki Kolejowej, wybrać wycieczkę, na którą chcemy pojechać i kupić sobie bilecik. A tymczasem ja pokażę zdjęcia z dzisiejszego wyjazdu.

Z Krakowa pojechaliśmy autkiem do Nowego Sącza, skąd ze stacji odjeżdżał pociąg.

Jak już wyszliśmy na peron, zobaczyłem naszą ciuchcię. Była wielka, ogromna, ale pot - tłusta oliwa - z niej nie spływał.

Później jeden pan zrobił zdjęcie tatusiowi i mnie. Żeby mamusia widziała, że tatuś nie puścił mnie samego, a sam poszedł na piwko.

Tutaj bardzo stary wagonik. Starszy od tatusia. My jechaliśmy innym - takim, który był nowszy i miał mięciutkie siedzenia. Tatuś nie chciał jechać starym, bo by go bolała pupa. [Tatusiu. W pociągu się nie siedzi. Się biega!]

Jak już wyruszyliśmy w trasę, przyszedł Pan Konduktor. Musiałem dać mu do kontroli bilecik. Gdy mu go dałem i Pan Konduktor go skasował, podszedł do tatusia i spytał, czemu jedzie na gapę - no bo mieliśmy jeden bilet we dwóch. Troszkę się wystraszyłem, że tatusia wyrzucą z pociągu, ale potem okazało się, że to taki żart, bo dzieciaczki takie jak ja nie muszą mieć biletu, a ten, który dałem do skasowania, był taty.

Na stacjach, na których się zatrzymywaliśmy, działy się różne, ciekawe rzeczy. Wszędzie grały kapele i orkiestry, tańczyły panie w wojskowych mundurkach (nazywają się mażoretki), rozdawano też pyszne ciasteczka. A na ostatniej stacji przed Krynicą wszyscy pasażerowie dostali jedzonko: coś, co nazywa się bigos z bułeczką. Nie bardzo mi to smakowało, więc podzieliliśmy się z tatusiem: on zjadł dwa talerze bigosu, a ja dwie pyszne, chrupiące bułeczki.

A jak już zjedliśmy, tatuś na deser kupił mi truskawkowego loda. Takiego samego jadła Ania - moja nowa koleżanka z pociągu.

W Krynicy była trzygodzinna przerwa. A że padał deszcz i wiał wiatr, ubrałem ciepłą kurteczkę...

...i poszliśmy na obiad. Ja zjadłem tylko rosołek, bo jeszcze miałem w brzuszku bułeczki.

Później poszliśmy na spacer. Po drodze zobaczyłem następną ciuch... eee... kolejkę linową. Zabrałem tatusia i pojechaliśmy na taką górkę, która nazywa się Parkowa.

Na szczycie...

...i powrót.

Potem wróciliśmy na stację i wsiedliśmy do pociągu.

A w nim bawiłem się i biegałem z nowymi kolegami. Najfajniej z Hubertem - choć tatuś był troszkę zły, że skaczę po siedzeniu w butach.

Później wróciliśmy do autka. Byłem tak bardzo zmęczony, że od razu usnąłem, a do domku tatuś wniósł mnie na rękach.

A co robiła "Łałuś" - moja siostra Julcia? Jak byłem na wycieczce, mierzyła sukienki i nowe buciki...

...modne kapelusze...

...a później słuchała dobrej muzyki.

A zanim pójdę spać, pokażę wam, jak nasza ciuchcia nawracała na stacji w Krynicy.

00:25, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 września 2015

Bardzo długo nie pisałem. Oj, bardzo długo! Wszystko przez to, że mamy z tatusiem dużo pracy i muszę mu codziennie pomagać. Dlatego dzisiaj tylko taka krótka notka. A o wakacjach opowiem ze szczegółami kiedy indziej!

Dzisiaj wydarzeniem dnia było układanie puzzli z Ciocią Madzią. Ciocia opiekuje się mną odkąd chodzę do przedszkola (tego przedszkola: Niepubliczne Przedszkole Jaś i Małgosia) - najpierw w Maluszkach, z Ciocią Sabinką, a teraz, odkąd jestem w grupie Średniaków (już tak urosłem!), zajmuje się nami sama.

Jest mi bardzo smutno z jednego powodu: otóż Ciocia Karolinka i Wujek Bodziu przepisali mojego przyjaciela Nikusia do innego przedszkola. Teraz spotykać się z nim będę na placu zabaw pod naszym blokiem, podczas odwiedzin (nasi rodzice od czasu do czasu się spotykają), oraz podczas prób naszego zespołu.

Napomknąłem o wakacjach: byliśmy na nich cały tydzień, w Borach Tucholskich i odwiedziliśmy morze. Dzisiaj tylko dwa zdjęcia: z rodziną tatusia na plaży...

...i z moją siostrzyczką. Patrzcie, jak już pięknie chodzi!

23:41, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 07 lipca 2015

Moja siostrzyczka Julka jest bardzo roztańczona. A najbardziej lubi tańczyć przy piosenkach Gummi Misia.

Jak ostatnio, gdy ciocia Ela puściła jej na swoim laptopie "bańkę łap".

22:58, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 czerwca 2015

W zeszły piątek zaprosiłem Julcię, mamusię i tatusia na Zakończenie Roku, połączone z Dniem Taty i Mamy. Śpiewaliśmy i tańczyliśmy i wszystkim się podobało: nam, mamom, tatom i ciociom z naszego przedszkola.

Po imprezie w przedszkolu zaprosiłem Nikodema i jego rodziców na imprezę w naszym domku. Tu wspaniale się bawiliśmy w chowanego...

...i jedliśmy różne pyszności.

A znowu wczoraj tatuś zabrał nas do babci Basi i dziadka Henia. Jechaliśmy bardzo długo, bo całe czterdzieści minut - aż moja siostrzyczka zdążyła zasnąć w swoim wygodnym foteliku.

Później, gdy się obudziła, babcia Basia przygotowała pyszny obiadek: ziemniaczki z mięskiem i marynowaną papryką.

Po obiadku przespacerowaliśmy się wokół domu. Ja poszedłem na porzeczki prosto z krzaczka (dziadek powiedział nie pryskane - cokolwiek by to trudne słowo nie znaczyło)...

...a Julcia przechadzała się chodniczkiem. Dobrze, że miała grubą pieluchę!

A oto film z przedszkola:

00:10, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 czerwca 2015

W niedzielę tatuś zabrał mnie na Tattoofest - Festiwal Tatuażu.

Tatuaż to taki obrazek na skórze, którego nie da się zmyć. Jest robiony za pomocą specjalnej igiełki, malowany kolorowymi atramentami. Tatuś bardzo boi się igieł, więc nie ma tatuaży, a poszliśmy tam dlatego, bo dostał zaproszenie od Pana Klienta.

Akurat mi się podobało, bo poszliśmy do kącika dla dzieci. Tam ciocia malowała farbkami buzie - kto jaki obrazek sobie zamarzył. Ja poprosiłem o buzię tygryska.

Patrzcie, jaki byłem groźny. Wystraszyłem mamusię i babcię Jadzię!

Zobaczcie też, jak ciocia mnie malowała.

01:15, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 czerwca 2015

Niedawno miał miejsce straszny wypadek.

Bawiłem się z dziećmi na przedszkolnym placu zabaw, gdy stanąłem nóżką na autku. Auto odjechało do tyłu, a ja przewróciłem się na buzię!

Wszyscy byli przerażeni, bo urósł mi ogromny guz - a najbardziej babcia z dziadkiem.

Całe szczęście ranka się zagoiła i już nie ma prawie śladu, a ja pokażę teraz zdjęcia z kolejowej wycieczki.

Pojechaliśmy całą rodzinką pociągiem, na wycieczkę do Wieliczki - miasteczka, w którym ostatnio byłem z tatusiem.

Odbyliśmy duży spacer...

...a później rodzice zaprosili mnie na przepyszny rosołek.

A po powrocie do domu  sprezentowałem Julci moją skórzaną czapeczkę. W zimie będzie w niej wyglądać jak prawdziwy urwis :)

22:21, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 kwietnia 2015

Dzisiaj nastał wielki dzień - moje trzecie urodziny! To znaczy, że równe trzy lata temu wyszedłem z mamusinego brzuszka. Ale zanim pokażę wam, jak to uczciliśmy, musicie zobaczyć, co wydarzyło się od ostatniego wpisu.

Julcia zrobiła sobie zdjęcie z babcią Jasią. Ubrała na główkę chusteczkę i wyglądała w niej, jak babuleńka. Nawet taka spokojna i grzeczna była - nie ciągnęła babci za włosy i nie kazała sobie podać wszystkiego, po co tylko nie mogła sięgnąć. A najbardziej lubi telefony komórkowe...

...i komputery. Gdy na przykład tatuś musi popracować, Julcia od razu do niego przychodzi i każe się wziąć na rączki. Tak, by mogła sięgnąć do klawiatury. Dlatego ciocia Ela przyniosła nam taki zabawkowy komputer.

Zresztą Julcia lubi się przebierać. Tutaj na przykład była przebrana za czołgistkę.

Wczoraj natomiast tatuś zabrał mnie ze sobą do pracy - na coś takiego, co nazywa się montaż. Wybierali się z wujkiem Pawłem aż do Wieliczki i mieli tam wyklejać reklamy. Pojechałem z nimi i pomagałem im w pracy - pomogłem nosić taki ogromny rulon.

A wracając do moich urodzin. Odbyła się dzisiaj wielka impreza - przyszli do mnie babcia Jasia, dziadek Andrzej i ciocia Ela. Zaczęło się od tego, że pobiegłem z kwiatkami do babci, która właśnie też teraz ma urodzinki. Babcia ogromnie się ucieszyła, wyściskała mnie i ucałowała i chyba była bardzo wzruszona.

Później na stół wniesiono ogromny tort, który mamusia z tatusiem zamówili specjalnie dla mnie. A żeby było wiadomo, że to mój, był na nim obrazek z filmu Tomek i Przyjaciele. Obrazek był bardzo pyszny - jak tylko zdmuchnąłem świeczki, schrupałem jego większą część.

Spytacie, jakie prezenty dostałem na trzecie urodziny? Odpowiem jednym słowem: wspaniałe! Od dziadków i cioci dostałem przepiękny rower (prawie jak dla dorosłego - to znaczy, że gdy będę większy, rodzice przykręcą do niego pedały. Na razie jest to biegóweczka, na której będę się uczył, jak utrzymać równowagę. Ale ma ręczny hamulec i cały jest z metalu!

 A od mamusi i tatusia dostałem komplet dodatkowych szyn do mojego zestawu z filmu Stacyjkowo i dwie lokomotywy z wagonikiem. Tak więc dzisiaj bawiłem się w zawiadowcę stacji i wielkiej zajezdni autobusowo - tramwajowej!

22:48, koziolek_matolek_1234
Link Komentarze (2) »
sobota, 18 kwietnia 2015

W zeszłą sobotę byliśmy z wizytą u mojego przyjaciela Nikusia. Oj wiele się działo. Wiele. Na przykład jubilat dostał aż trzy zdalnie sterowane samochody. Bawiliśmy się nimi, a gdy tylko się nam znudziło, jedliśmy pyszne truskawki i dokazywaliśmy z ciocią Karoliną, mamą Nikusia.

Na urodzinach oprócz Nikodema i mnie było też koleżeństwo - chłopczyk i dziewczynka imieniem Kinga. Kinię znam z przedszkola. Chodzi do "starszaków" i jej grupa sąsiaduje z naszą przez mały korytarzyk.

Ostatnio rządziłem w kuchni. Tatuś bowiem postanowił zrobić na obiadek pyszne kotlety. Gdy wszedłem do kuchni, akurat skończył kroić mięsko i zabierał się za ubijanie. Gdy tylko to zobaczyłem, czym prędzej pobiegłem do łazienki i przyniosłem mój taboret, na który włażę, gdy wieczorem się myję. Z niego łatwiej było mi przechwycić tłuczek i samemu zabrać się za ubijanie kotlecików.

W tym czasie mamusia sadzała Julkę na naszym nocniku. Julci bardzo się to podoba. Bardziej niż mi...

...ale myślę, że dla tego, bo moja siostrzyczka lubi różne śmieszne miejsca. Na przykład ostatnio bawiła się w chowanego z ciocią Elą, kryjąc się do tekturowego pudełka.

01:26, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 kwietnia 2015

Moja siostrzyczka Julcia jest znana z tego, że jak Fryga przemieszcza się po mieszkanku. Zasuwa na pupce, odpychając się rączkami i nóżkami. Na siedząco. Ale ani odrobiny nie lubi raczkować. I tym właśnie przejmują się rodzice.

Dzisiaj tatuś zabrał Julkę do poradni rehabilitacyjnej. Tam Pani Doktor obejrzała rączki i nóżki mojej siostrzyczki i stwierdziła, że Julcia jest dobre dobrze rozwinięta i tylko jest leniuszkiem - to znaczy, że nie chce jej się nauczyć wstawać. Dlatego też przez najbliższe dwa miesiące rodzice będą zabierać ją do Pana Doktora Rehabilitanta, który będzie Julkę gimnastykować. A pod koniec ćwiczeń moja siostrzyczka będzie chodzić lepiej ode mnie - tak powiedział pan doktor.

A na razie robimy z Julcią w domku różne rzeczy. Gdy tylko nie pije mleczka...

...tulimy się...

...i kąpiemy!

00:10, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 marca 2015

Dzisiaj był piękny dzień. Słoneczny i ciepły, przypominał mi, że za miesiąc stanę się trzylatkiem.

Tydzień temu tatuś obiecał mi, że zabierze mnie w podróż pociągiem - którym nigdy jeszcze nie jechałem - do takiego miasteczka, które nazywa się Wieliczka. Dlatego dzisiaj dałem całuska mamusi, przytuliłem Julcię i pojechaliśmy z tatusiem na dworzec.

Tam czekał na nas przepiękny pociąg.

Jadąc, prawie cały czasy się rozglądałem. A najwięcej ciekawych rzeczy działo się za oknem.

Gdy już byliśmy w Wieliczce, ze stacji do Rynku poszliśmy taką dróżką, która nazywa się Solny Szlak. To dlatego, że w Wieliczce wydobywano sól - pyszną przyprawę, którą tatuś strasznie mi ogranicza :-(

Do samego Rynku trzeba było wejść po stromych schodach.

A gdy już byliśmy na miejscu, tatuś zabrał mnie na wspaniałą pizzę. Czekając na jedzonko, raczyłem się pyszną, niegazowaną wodą.

21:43, koziolek_matolek_1234
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
Zakładki:
MATEUSZEK STARTUJE W KONKURSIE" BLOG ROKU 2012"
POLUBILI MATEUSZKA:
Tagi

FOTOPUZZLE - ZAMÓW PUZZLE ZE SWOICH ZDJĘĆ

MATEUSZEK NURKUJE Z BOBASKOWO.COM.PL